Marchewka do zadań specjalnych

Wiadomo, że dla zdrowia i urody należy jeść dużo warzyw i owoców – dzisiaj przyjrzyjmy się marchewce. Długa i smukła (choć zdarzają się też pękate), elegancka przedstawicielka jadalnych korzeni z rodziny selerowatych, występująca w ponad 60 gatunkach, znana wszem i wobec ze swych leczniczych i kosmetycznych właściwości. Marchew w mniej więcej 90% składa się z wody – o co więc cały ten szum? O te pozostałe 10%, oczywiście!

Co w tej marchwi jest?

Marchew dostarcza 33 – 35 kcal (na 100 g) i zawiera: cukry, białko, karoteny (w tym beta karoten), liczne witaminy (m.in.: B, C, K) oraz minerały (wapń, żelazo, miedź, fosfor). Korzeń marchewki działa rozkurczowo na nasze naczynia krwionośne i moczopędnie na układ moczowy. Ponadto: reguluje trawienie, obniża poziom cholesterolu we krwi, ma właściwości przeciwcukrzycowe i przeciwpasożytnicze (wspomaga zwalczane owsików i glist).

Co z tą marchwią robić?

Jeść oczywiście! Nie zawsze jednak znajdujemy czas na przetwarzanie warzyw: szatkowanie, ścieranie, ucieranie, przecieranie, wyciskanie – istnieje całe spektrum możliwości. Warzywa w surowej postaci są oczywiście najzdrowsze, ale niekoniecznie najsmaczniejsze. Co zatem począć? Szukać złotego środka – on naprawdę istnieje i jest nim na przykład sok z marchewki lub z jakiegokolwiek innego warzywa, owocu oraz ich dowolnych zmiksowanych połączeń.

Można zatem marchew pić. Już maluchom po 4 – 5 miesiącu życia zaleca się podawanie marchewki (np. w postaci soku z marchewki oraz jabłek i dyni). Produkty dedykowane maluchom, czyli te specjalnego przeznaczenia żywieniowego – możemy przeznaczyć  również… sobie! Ja je uwielbiam, bo to smak z mojego dzieciństwa – regularnie więc je kupuje dla siebie (i dzieci oczywiście!).

Z marchewki można również zrobić smaczną maseczkę, która nie zjedzona a położona na twarzy – poprawi elastyczność skóry, zmiękczy ją i wygładzi (maseczka z marchwi jest dobra dla skóry z tendencją do przetłuszczania się).

Z marchewki można także zrobić nos bałwanowi, pod warunkiem, że mamy jakiegoś bałwana pod ręką lub trochę śniegu do dyspozycji i zacięcie do toczenia kul.

źródło obrazka: www.australianorganicfarmers.com.au

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *