olsztyn widok na miasto

Poszukiwane mieszkanie w Olsztynie

Halo, halo, jest tu ktoś z Olsztyna? Przyjaciółka poszukuje mieszkania w Waszym pięknym mieście. Może być gotowe lub prawie gotowe, raczej nowe, raczej przestronne, raczej nowoczesne, raczej… nie inaczej! Któryś już dzień z kolei przeglądamy wspólnie oferty i coraz pewniejsze jesteśmy, że padnie na tęczę w lesie, las z tęczą lub tęczowy las.

Fakty są takie, że przyjaciółka zakochała się po uszy, zakochanie przeszło płynnie w miłość, oświadczyny ślub i… dziecko. Dziecko pojawi się na świecie za kilka miesięcy, a że Anka lubi gdy dzieje się dużo – postanowiła urozmaicić sobie najbliższe pół roku wiciem gniazda. Ja wiem, że każdą przyszłą matkę dopada ów syndrom, ale Anię poniosło z tymi gałązkami (na to metaforyczne gniazdko)… aż do Olsztyna. Z Olsztynem jej po drodze, bo niedaleko mieszkają teściowie, którzy chętnie pomogą przy mającym pojawić się na świecie wnuczęciu, a rodzice mieszkają około 30 km za miastem.

Ania ma niewielkie wymagania: mieszkanie musi być w Olsztynie, a poza tym… Szuka mieszkania na bezpiecznym, nowoczesnym osiedlu – takim z ochroną, garażami (najlepiej podziemnymi), ciekawie zaaranżowaną przestrzenią wspólną, uroczymi alejkami i interesującymi placami zabaw. Najlepsze byłoby M – 3 lub M – 4  na parterze z własnym małym ogródkiem. Jeżeli dodatkowo byłoby to osiedle usytuowane w spokojnej i cichej okolicy, w której można wyjść na spacer i głęboko odetchnąć świeżym powietrzem, ale równocześnie wsiąść do autobusu i w ciągu kwadransa dotrzeć do centrum – byłoby idealnie. Już się domyśliliście, że z tymi „niewielkimi wymaganiami” to była jedynie ironią?

Siedzimy więc już trzeci dzień zajadając się pysznym sernikiem mojego autorstwa (który absolutnie nie idzie w biodra – może kiedyś zdradzę Wam przepis!) i szukamy bajkowego gniazdka dla przyjaciółki i jej rodziny. Smaczne poszukiwania zaprowadziły nas do Tęczowego Lasu. Chyba tutaj zostaniemy, bo… z przejedzenia nie mamy się siły ruszyć!

źródło obrazka: www.national-geographic.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *