Tatuaż. Tak czy nie?

Od pewnego czasu chodzi za mną myśl o… tatuażu. Choć zawsze mówiłam, że nigdy, przenigdy, po co to, dlaczego i bez sensu. Może to kwestia osiągnięcia pewnego wieku i chęci zrobienia (na przekór temu wiekowi) czegoś szalonego? Taki bunt wieku średniego? A może chęć podkreślenia zbudownej w ciągu ostatnich lat niezależności? Coraz uważniej przyglądam się niewielkim tatuażom, któe zdobią karki, łopatki, dłonie, nadgarstki i stopy spotykanych przeze mnie osób. Podoba mi się ich minimalistyczna forma, ciekawi symbolika, zachwyca (najczęściej) jakość wykonania. Tatuaż, hmmm. Co Wy o nim myślicie?

Tatuaż dla pary? Romantycznie, choć ryzykownie, zwłaszcza gdy na ów tatuaż decydujemy się na wczesnym etapie związku, mając lat ledwie dwadzieścia. Choć w sumie… zawsze może znaleźć się inny ptaszek i inna klatka. Z pewnością ten motyw jest bezpieczniejszy niż tatuowanie sobie imion, czy portretów auktalnych ukochanych.

Tatuaż dla par - zaskakujący? Uroczy?

Droga mleczna na… stopie? Prawdziwy kosmos!

Droga mleczna na stopie - wygodna!

Gdy dobro świata leży Ci na sercu, może również leżeć Ci na… ręce! Same kontury, dzięki czemu tatuaż choć duży jest lekki i nie przytłacza.

Cały świat na ręce? Pięknie!

Kto kocha morze, ten może sobie wytatuować fale! Subtelnie i seksownie!

Fale dla morskich wilków lub tych, którzy po prostu lubią być na fali

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *